Blog stworzyliśmy w kreatorze WebWave.

Zobacz także:

kontakt

Specyfiką całej branży IT jest szerokie korzystanie z kompetencji zewnętrznych podmiotów, które w ramach swojego doświadczenia i specjalizacji wspierają twórców oprogramowania przy wykorzystaniu różnych modeli współpracy. Również w branży tworzenia gier, outsourcing jest szeroko rozpowszechniony więc warto mu się przyjrzeć od strony prawnej i zwróć uwagę na kluczowe kwestie. 

O outsourcingu w branży gamedev słów kilka…

12 października 2021

Autor

Jakub Szkutnik

adwokat

Kilka lat temu szerokim echem odbiła się wypowiedź Hideo Kojima na Twitterze. Autor serii Metal Gear skrytykował metodykę tworzenia gier (w tym przypadku wysokobudżetowych) polegającą na zdalnym działaniu niezależnych zespołów odpowiedzialnych za poszczególne moduły. Nie kwestionując wątpliwości dotyczących tego, jak taki sposób działania może wpływać na spójność efektu końcowego i całościowy efekt artystyczny, zwrócić uwagę trzeba na to, że niekoniecznie jest to krytyka outsourcingu samego w sobie.

Prawa autorskie

Prawidłowe uzyskanie całości autorskich praw majątkowych a także uprawnienia do korzystania z praw zależnych i osobistych jest kluczowe w całym sektorze nowych technologii. W branży gamedev rozróżnienie pomiędzy autorskim prawem majątkowym a autorskim prawem osobistym będzie szczególnie istotne ze względu na to, że outsourcing może dotyczyć nie tylko pracy programistów ale też grafików, twórców video itp. 


Zawierając umowę outsourcingową z firmą zewnętrzną musimy pamiętać o jej formie. Polskie prawo autorskie jest dość sztywne i przewiduje, że dla nabycia autorskich praw majątkowych konieczne jest zachowanie formy pisemnej. Pamiętajmy, że w Polsce formą pisemną nie jest podpisany skan czy dokumenty podpisane przez docusign lub Adobe sign ani nawet przez ePUAP. Mamy dwie możliwości - albo tradycyjny papier z podpisami ręcznymi, albo podpis elektroniczny, ale tylko certyfikowany przez Narodowe Centrum Certyfikacji NBP. Nie dla wszystkich jest to oczywiste a trzeba o tym pamiętać, gdyż brak nabycia autorskich praw majątkowych może być ogromnym problemem zarówno po opublikowaniu gry (roszczenia podwykonawcy, z którego autorskich praw korzystamy bez ich nabycia), jak też w przypadku inwestorskiego due diligence.


W umowie musimy też uwzględnić, że przeniesienie praw autorskich następuje w ramach wynagrodzenia za wykonaną usługę – jeśli tego nie zrobimy, podwykonawca będzie mógł żądać od nas dodatkowego wynagrodzenia za przeniesienie autorskich praw majątkowych.


Pamiętajmy też o prawach osobistych twórcy. W umowie należy zadbać o to, aby nabyć uprawnienie do ich wykonywania (nie da się ich kupić). Aby było to możliwe, nasz podwykonawca w umowie ze swoim pracownikiem czy kontraktorem b2b, który wykonuje dla nas usługi sam powinien nabyć takie uprawnienie i to z możliwością przekazania go na nas. Warto więc nie tylko zawrzeć w umowie oświadczenie wykonawcy, że jest uprawniony do dysponowania autorskimi prawami osobistymi w imieniu twórcy, ale też poprosić o możliwość weryfikacji czy na pewno zostało to prawidłowo uregulowane w umowie z twórcą.  Ten aspekt jest w branży gamedev szczególnie istotny, gdyż o ile w kwestii oprogramowania można bez zgody programisty modyfikować kod źródłowy czy też łączyć go bez zgody twórcy, to jakiekolwiek zmiany materiałów graficznych czy video bez nabycia uprawnień do dysponowania prawami autorskimi twórcy nie będzie możliwe bez uzyskania dodatkowej zgody. Z tego powodu należy o to zadbać już na etapie zawierania umowy outrourcingowej.

W praktyce dwa najczęściej występujące modele outsourcingu to body leasing oraz staff augmentation.

  • Body leasing to „wypożyczenie” od firmy zewnętrznej grupy programistów lub innych specjalistów, która wykonuje, najczęściej zdalnie, część projektu we współpracy ze stałymi członkami naszego zespołu. W tym przypadku ci specjaliści stają się w praktyce częścią naszego zespołu, a więc tylko od organizacji pracy zespołu przez nas będzie zależała spójność projektu.
  • Dość podobnie wygląda współpraca w modelu staff augmentation. W tym przypadku mamy do czynienia z „wynajęciem” osób o unikalnych kompetencjach, które zasilą czasowo nasz stały zespół. W niektórych przypadkach staff augmentation może też oznaczać regularne, ale niekoniecznie ciągłe doradztwo. Również ten model nie musi koniecznie negatywnie wpływać na spójność i realizację wizji artystycznej, gdyż także w tym przypadku to od nas zależy, jak zorganizujemy pracę tak uzupełnionego zespołu.

 

Formalnie rzecz biorąc outsourcingiem jest również rozpowszechnione w całej branży zatrudnianie specjalistów na podstawie umów b2b, ale to jest osobne zagadnienie, któremu zapewne poświęcimy inny tekst.  Oczywiście jest też możliwe outsourcowanie do podwykonawcy zewnętrznego całej części projektu, ale to już będzie się wiązało z ryzykiem, które wskazywał Hideo Kojima.

 

Niezależnie od tego, który z modeli weźmiemy pod uwagę, kluczowe będą następujące zagadnienia:

Zachowanie poufności i zakaz konkurencji

Decydując się na zlecenie części prac na zewnątrz naszej firmy godzimy się na to, że podmioty zewnętrzne (a konkretnie ich pracownicy i kontraktorzy b2b) uzyskają szeroką wiedzę na temat naszego projektu. Biorąc pod uwagę, że tworzenie gier bardzo często jest procesem długotrwałym a takie kwestie jak oryginalność pomysłu, scenariusz czy nawet otoczenie i świat zbudowany w grze są kluczowe dla sukcesu gry i jej sprzedawalności, wszelka wiedza na ten temat jest bardzo wrażliwa i należy zabezpieczyć prawnie gwarancję, że nie przedostanie się ona do konkurencji i opinii publicznej wcześniej niż sami będziemy chcieli to zakomunikować. W związku z tym zadbajmy nie tylko o to, aby w naszej umowie z podwykonawcą znalazły się odpowiednio szerokie zapisy, ale rozważmy czy nie podpisać umów o poufności bezpośrednio z osobami, których podwykonawca do nas wydeleguje.  W wielu przypadkach konieczne będzie rozszerzenie poufności o zakaz konkurencji i również w tym przypadku warto rozważyć zawarcie umów bezpośrednio z osobami, które zostały do nas oddelegowane. 

W zależności od sytuacji, można też przewidzieć tzw. non-solicitation clause, czyli postanowienie utrudniające przejmowanie czy rekrutowanie naszych pracowników. W Polsce ugruntowane jest stanowisko sądów, że nie jest możliwe zakazanie takich działań, natomiast da się je ograniczyć, np. poprzez ich powiązanie z bardzo wysokimi opłatami rekrutacyjnymi na naszą rzecz.

Zarówno obowiązek poufności jak i zakaz konkurencji warto zabezpieczyć karami umownymi, które skrócą nam drogę do uzyskania odszkodowania w razie naruszenia.

Ryzyka pracownicze i ubezpieczeniowe

Jakiś czas temu cała branża IT, a szczególnie programiści zatrudnieni na podstawie umów b2b zastanawiali się, jak w praktyce będzie funkcjonował tzw. test przedsiębiorcy, czyli mechanizm, który miał polegać na sprawdzaniu czy dana osoba faktycznie jest przedsiębiorcą, czy też działalność b2b jest w praktyce ukrytą umową o pracę. Jednym z kluczowych elementów weryfikacji miało być to czy przedsiębiorca ma jednego klienta (domniemanie ukrytej umowy o pracę) czy też większą ilość. W przypadku negatywnego wyniku testu przedsiębiorcy, kontraktor b2b zostałby uznany za pracownika z wszystkimi konsekwencjami podatkowymi i związanymi z ubezpieczeniami społecznymi. 

Aby zminimalizować ryzyko z tym związane, należy zarówno w treści umowy z podwykonawcą jak też w sposób faktyczny zróżnicować funkcjonowanie osób delegowanych do nas w ramach outsourcingu od naszych pracowników i kontraktorów b2b. Należy to zrobić poprzez odpowiednie zapisy w umowie outsourcingowej, które będą np. gwarantowały możliwość wyboru miejsca wykonywania usług przez podwykonawcę czy ustalały cele, z których podwykonawca będzie rozliczany. Powinniśmy też unikać oferowania benefitów pracowniczych czy też sprzętu do pracy osobom faktycznie wykonującym usługi. 

Outsourcing niesie ze sobą wiele korzyści, przede wszystkim takich jak możliwość obniżenia kosztów, elastyczność w dostosowaniu zespołu do aktualnych projektów oraz możliwość czasowego uzupełnienia zespołu o osoby o brakujących bądź unikalnych kompetencjach. W branży tworzenia gier, szczególnie w przypadku mniejszych firm, będzie on też często koniecznością, bo utrzymanie stałego zespołu programistów, grafików, twórców video czy projektantów UX będzie niemożliwe kosztowo i organizacyjnie. Pomimo wskazanych w artykule problemów, nie należy bać się czy unikać outsourcingu, należy jednak cały model współpracy z podwykonawcami zorganizować tak, aby unikać ryzyka i zabezpieczyć w umowie najważniejsze biznesowo aspekty.

Pod wpływem nacisku opinii publicznej test przedsiębiorcy ostatecznie nie wszedł w życie, natomiast warto zwrócić uwagę, że organy państwowe a zwłaszcza ZUS mają narzędzia pozwalające na taką weryfikację. Dodatkowo, przepisy tzw. Polskiego Ładu przewidują, że od 2023 r. wszystkie faktury VAT wystawiane przez przedsiębiorców będą automatycznie znajdowały się w systemie, do którego organy skarbowe będą miały dostęp w czasie rzeczywistym. Oznacza to, że osoby zatrudnione na kontraktach b2b, w tym u podwykonawców świadczących dla nas usługi mogą zostać uznane za pracowników, a co więcej, za pracowników zatrudnionych przez nas, gdyż w praktyce to w naszej firmie realizują usługi. Ryzyko będzie występować również w przypadku, gdyby osoby realizujące umowę były przez naszego podwykonawcę zatrudnione na podstawie umowy o pracę – również w tutaj ZUS mógłby uznać, że to my jesteśmy faktycznym pracodawcą.